Według najnowszych wyliczeń czołowych firm badawczych ceny modułów pamięci RAM będą systematycznie rosnąć aż do lata 2026 r. Obecny trend obejmuje zarówno najnowsze kości DDR5, jak i starsze generacje, dlatego uderzy w producentów praktycznie każdego typu elektroniki – od serwerów sztucznej inteligencji po smartfony i konsole. Podwyżki, które są już widoczne w hurtowniach, przełożą się na wzrost cen gotowych urządzeń, gdy tylko zapasy tańszych partii zostaną wyczerpane.
Skąd biorą się kolejne fale podwyżek?
Jeszcze pod koniec 2025 r. hurtowe stawki za standardowe moduły DDR4 4 GB oscylowały wokół historycznych minimów. W pierwszym kwartale 2026 r. cena tych kości wzrosła jednak o około 75–80%, a analitycy TrendForce prognozują, że w drugim kwartale zwyżka sięgnie dodatkowych 45–50%. Podobne dwucyfrowe skoki obserwuje się w segmentach DDR3 i DDR2, których produkcja jest stopniowo wygaszana.
Najważniejszym powodem drożyzny jest restrukturyzacja łańcucha dostaw. Najwięksi gracze – Samsung, SK hynix i Micron – ograniczyli linie wytwarzające starsze generacje DRAM, przenosząc moce produkcyjne na wysokomarżowe układy DDR5 oraz HBM używane w akceleratorach AI. Dodatkowo niedobory surowców do litografii EUV, napięcia geopolityczne wokół Tajwanu oraz utrudniony eksport maszyn litograficznych do Chin destabilizują planowanie produkcji, skutkując krótszymi seriami i wyższymi kosztami jednostkowymi.
Sztuczna inteligencja i centra danych chłoną każdy gigabajt
Popyt ze strony sektora AI rośnie w tempie, które jeszcze kilka lat temu wydawało się niewyobrażalne. Gdy w 2022 r. flagowy akcelerator NVIDIA H100 obsługiwał 80 GB pamięci, obecne platformy GH200 Grace Hopper mieszczą już do 2 TB. Michael Dell ocenia, że w ciągu dekady całkowite zapotrzebowanie na DRAM w infrastrukturze AI może zwiększyć się nawet 600-krotnie, a podobne wnioski przedstawiają raporty Gartnera i IDC.
Do wyścigu o zasoby obliczeniowe dołączają nie tylko największe korporacje, lecz także rządy finansujące krajowe superkomputery, branża obronna oraz startupy budujące modele językowe. Klienci gotowi są płacić premię za natychmiastowe dostawy dużych wolumenów pamięci, co winduje ceny w całym łańcuchu dostaw i ogranicza dostępność kości przeznaczonych dla urządzeń konsumenckich.
Co droższa pamięć oznacza dla konsumenta?
Producenci smartfonów już kalkulują, czy w kolejnych modelach utrzymać dotychczasowe konfiguracje 8 GB lub 12 GB RAM, czy też przejść na tańsze warianty, aby nie podnosić cen detalicznych. W świecie PC zestaw z 32 GB DDR4, który w 2025 r. kosztował około 300 zł, dziś potrafi być o połowę droższy, a różnica pomiędzy 16 GB a 32 GB staje się dla wielu użytkowników barierą psychologiczną.
Branża konsol również reaguje na wzrost kosztów podzespołów. O ile ceny obecnych modeli zazwyczaj pozostają oficjalnie niezmienione, producenci ograniczają akcje promocyjne i skracają cykle rabatowe. Podobny manewr obserwujemy w segmencie laptopów edukacyjnych, gdzie coraz częściej bazowa konfiguracja opiera się na 4 GB RAM, a dopłata do 8 GB rośnie z miesiąca na miesiąc.
Jak przygotować się na rynek drożejącej DRAM?
Eksperci doradzają, aby osoby planujące rozbudowę komputera lub zakup nowej platformy zrobiły to możliwie szybko, zanim wyższe koszty produkcji w pełni przełożą się na ceny detaliczne. Szczególnie dotyczy to popularnych modułów DDR4 4 GB i 8 GB, których produkcja będzie sukcesywnie wygaszana na rzecz DDR5. Warto również rozważyć zakup większego niż planowany zapasu pamięci – dołożenie kości dziś może być tańsze niż późniejsza wymiana całego zestawu.
Dla firm kluczowe staje się długoterminowe kontraktowanie dostaw oraz dywersyfikacja źródeł, w tym włączenie do negocjacji mniejszych azjatyckich producentów. Użytkownicy indywidualni powinni śledzić wyprzedaże, wybierać sprawdzone sklepy i unikać zakupów tuż po premierze gorących produktów, gdy narzut marży jest najwyższy. Analitycy przewidują, że wyraźne obniżki mogą nastąpić dopiero po uruchomieniu nowych fabryk w 2027 r.
Źródła: TrendForce, DRAMeXchange, Gartner, IDC, Yole Group, przewidywania firm Micron, SK hynix oraz wypowiedzi Michaela Della. Fot.: stock.adobe.com