Iran grozi atakami na Google i NVIDIA przed "godziną zero"

nvidia | fot.//elements.envato//.com

Napięcie na Bliskim Wschodzie ponownie przybrało na sile po tym, jak Teheran zapowiedział fizyczne uderzenia na zagraniczne oddziały największych firm technologicznych działających w krajach Zatoki Perskiej. Irańscy przywódcy określili 1 kwietnia 2026 r., godz. 19:00 CEST, jako moment rozpoczęcia operacji odwetowej, obarczając korporacje winą za pomoc USA i Izraela w likwidacji najwyższego przywódcy duchowego Iranu pod koniec lutego. Oświadczenie natychmiast wywołało alarm w korytarzach globalnych koncernów oraz w sztabach wojskowych Waszyngtonu, Rijadu i Abu Zabi, które rozpatrują scenariusze ochrony kilkudziesięciu tysięcy wysoko wykwalifikowanych pracowników i strategicznej infrastruktury sztucznej inteligencji.

Geneza eskalacji

Iran od lat reaguje na działania Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników operacjami asymetrycznymi – dronami, cyberatakami i sabotażem morskim. Jednak śmierć ajatollaha Alego Chameneiego przesunęła konflikt w strefę otwartego odwetu. Według Teheranu za operacją neutralizacyjną stała kombinacja danych satelitarnych, analizy obrazu w czasie rzeczywistym oraz algorytmów predykcyjnych udostępnionych Pentagonowi przez amerykański sektor technologiczny. W rezultacie Rada Bezpieczeństwa Narodowego Iranu uznała, że „cywilne” kampusy firm wspierających te narzędzia są uzasadnionym celem wojskowym. Władze USA odpowiedziały zapowiedzią wysłania do regionu dodatkowych 10 000 żołnierzy, powołując się na Art. 51 Karty Narodów Zjednoczonych i prawo do samoobrony swoich obywateli za granicą. Do tej pory, według niezależnych szacunków, bilans starć przekroczył 2000 ofiar po stronie irańskiej i 13 żołnierzy amerykańskich.

Dlaczego Dolina Krzemowa ulokowała centra danych nad Zatoką

Bahrajn, Katar, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Arabia Saudyjska od pięciu lat rywalizują o miano bliskowschodniego hubu sztucznej inteligencji. Amazon Web Services otworzył region chmurowy w Bahrajnie już w 2019 r., Google Cloud uruchomił w 2023 r. centra w Dausze i w Dżuddzie, a Microsoft i Oracle zainwestowały miliardy w rozbudowę farm serwerowych w Dubaju i Rijadzie. Bliskość rynków azjatyckich, tani prąd uzyskiwany z gazu i wysokie subsydia państwowe stworzyły atrakcyjne warunki dla systemów szkolenia dużych modeli językowych i przetwarzania danych wrażliwych. Według szacunków Gartnera do 2027 r. wartość regionalnych wydatków na infrastrukturę AI przekroczy 100 mld USD – właśnie dlatego Teheran uważa, że uderzenie w fizyczne serca chmury zaboli przeciwników bardziej niż klasyczne starcie militarne.

Lista wskazywanych przez Teheran celów

Kontrolowane przez rząd w Teheranie media wymieniły 29 obiektów zlokalizowanych w promieniu 300 km od cieśniny Ormuz. Wśród nich znalazły się: kampus AWS w Manamie, region Google Cloud w Dausze, centrum badawcze NVIDIA w Neomie, laboratoria IBM Watson w Dubaju, a także biuro analityczne Palantiru w Abu Zabi. Źródła zbliżone do Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej podkreślają, że ataki mają przyjąć formę zmasowanego ostrzału rakietowego średniego zasięgu oraz sabotażu dronowego, co sugeruje możliwość jednoczesnego uderzenia na wiele lokalizacji. Pentagon oraz Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) przeniosły już część personelu do baz w Kuwejcie i Omanie, a lokalne władze podniosły stopień gotowości obrony przeciwlotniczej do najwyższego poziomu od czasu ataku na instalacje Aramco w 2019 r.

Możliwe scenariusze odpowiedzi Zachodu

Analitycy RAND Corporation i Międzynarodowego Instytutu Studiów Strategicznych wyróżniają trzy prawdopodobne warianty. Pierwszy zakłada ograniczoną wymianę uderzeń, w której Teheran osiągnie efekt propagandowy, lecz infrastruktura cyfrowa przetrwa dzięki redundantnym systemom i szybkim akcjom naprawczym. Drugi przewiduje eskalację do wieloetapowej kampanii, obejmującej również cyberataki na podmorskie kable oraz satelity geostacjonarne obsługujące usługi chmurowe. Trzeci, najmniej pożądany, to konflikt regionalny wciągający Arabię Saudyjską i Emiraty w bezpośrednie działania lądowe u boku USA, co podniosłoby ceny ropy powyżej 150 USD za baryłkę i wywołało globalne turbulencje gospodarcze. Bez względu na obrany kurs, sektor technologiczny stanął wobec nowej rzeczywistości: centra danych i biura inżynierskie – dotąd postrzegane jako obiekty czysto biznesowe – stały się strategicznymi celami w hybrydowej wojnie XXI wieku.