Samsung staje przed poważnym wyzwaniem: rosnące koszty produkcji

telefony samsung | fot. http://elements.envato.com/

Koreański gigant elektroniki ogranicza dostawy podzespołów do swoich smartfonów nawet o 20–30%, a powodem nie jest spadek popytu, lecz gwałtowny skok kosztów kluczowych komponentów – przede wszystkim pamięci DRAM LPDDR5X, której cena z około 53 USD za pakiet 12 GB rok temu wzrosła do 146 USD w drugim kwartale 2024 r. i według prognoz może sięgnąć 180 USD w trzecim kwartale, czyli o kolejne 20% więcej.

Rosnące koszty pamięci zmieniają kalkulacje

Na rynku pamięci trwa bezprecedensowy zwrot. Po ponad dwóch latach nadpodaży i niskich marż producenci DRAM – w tym SK Hynix, Micron i sam Samsung Semiconductor – ograniczyli produkcję, koncentrując moce na wysoko marżowych kościach HBM dla centrów danych. Niedobór klasycznych układów mobilnych, skorelowany z odbudową popytu na smartfony, przełożył się na kilkusetprocentowy wzrost cen. W efekcie koszt zestawu 12 GB LPDDR5X dziś pochłania nieraz jedną czwartą wartości średniopółkowego telefonu, podczas gdy jeszcze rok wcześniej stanowił niespełna jedną dziesiątą.

Dla firm wykorzystujących własne kości w urządzeniach końcowych problem nie ogranicza się do wyższych stawek katalogowych. Na finalną kalkulację wpływają także opłaty za testowanie, montaż i logistykę, które rosną wraz z kurczeniem się wolnych mocy produkcyjnych w pakowniach. Analitycy Omdia szacują, że łączne koszty materiałowe smartfona klasy premium wzrosły od III kwartału 2023 r. średnio o 12–15%, przy czym sam DRAM odpowiada za ponad połowę tej zmiany.

Dwutorowy bilans: półprzewodniki zyskują, dział mobilny traci

Samsung stoi w wyjątkowym rozkroku. Segment Samsung Semiconductor czerpie korzyści z drożejących kości, notując najwyższe marże od 2022 r. Tymczasem dywizja MX, odpowiedzialna za linię Galaxy, musi kupować te same układy po cenach rynkowych, ponieważ wewnętrzne rozliczenia korporacji oparte są na stawkach stosowanych dla podmiotów zewnętrznych. W rezultacie rosnące zyski fabryk pamięci nie rekompensują spadku rentowności gotowych urządzeń – zwłaszcza w modelach A-series, gdzie marża operacyjna jeszcze w 2023 r. oscylowała wokół 8%, a dziś potrafi spaść do zera.

Dylemat pogłębia fakt, że smartfony generują większą część przychodów grupy, podczas gdy półprzewodniki w krótkim terminie odpowiadają za wyższy zysk jednostkowy. Zarząd zmuszony jest więc ograniczyć wolumeny urządzeń, aby nie pompować segmentu o minimalnej rentowności i jednocześnie wykorzystać droższe kości tam, gdzie zwrot z inwestycji jest najwyższy – głównie w serwerach AI i nośnikach SSD klasy enterprise.

Plan produkcyjny na 2026 r. i napięcie kosztowe

Mimo cięć firma deklaruje, że w całym roku finansowym 2026 chce dostarczyć około 270 mln smartfonów, co oznacza lekki spadek wobec długoterminowego celu 300 mln sztuk. Różnica ma zostać zniwelowana większym udziałem modeli premium, gdzie rosnące koszty komponentów można częściowo przenieść na klienta końcowego dzięki wyższej cenie detalicznej. Jeżeli jednak ceny DRAM utrzymają tendencję wzrostową, granica akceptowalnej marży może zostać osiągnięta szybciej, niż zakładają obecne symulacje finansowe.

Dodatkowym obciążeniem dla kosztów są inwestycje we własne rozwiązania AI-on-device – w szczególności jednostki przetwarzania NPU i mikro-modele językowe umieszczane lokalnie. Każdy z tych elementów wymaga dodatkowej pamięci operacyjnej, a zatem bezpośrednio zwiększa zapotrzebowanie na drożejące DRAM.

Czy kryzys pamięci rozleje się na cały rynek elektroniki?

Obserwatorzy zwracają uwagę, że rosnące ceny kości nie zostaną wchłonięte wyłącznie przez Samsunga. Producenci laptopów, konsol do gier i urządzeń Internetu Rzeczy, którzy nie dysponują własnymi fabrykami, są jeszcze mocniej narażeni na turbulencje podażowe. Sygnały o rewizji planów produkcyjnych pojawiają się już w raportach firm ODM z Tajwanu, a część marek rozważa zastępowanie pamięci LPDDR5X tańszymi, starszymi generacjami.

Wszystkie przytoczone dane pochodzą z niepublikowanych wewnętrznych not dostawców oraz wstępnych analiz firm badawczych, dlatego pełne skutki obecnego wzrostu kosztów mogą różnić się między segmentami produktowymi. Niezależnie od końcowego bilansu jedno wydaje się pewne: nadchodzące kwartały zweryfikują, które koncerny potrafią elastycznie zarządzać łańcuchem dostaw, a które zostaną zmuszone do dalszych, bolesnych redukcji wolumenów.