Windows 11: Microsoft usuwa funkcję z czasów Windows 95
Daniel WlaźlakCCTV | fot. http://elements.envato.com/
Niewielu użytkowników zdaje sobie sprawę, że podczas codziennej pracy w Windows 11 wciąż widzi elementy interfejsu zaprojektowane jeszcze w czasach premiery Windows 95. Microsoft konsekwentnie usuwa to dziedzictwo, a najnowsze kompilacje testowe zapowiadają największy krok w kierunku pełnej unifikacji wyglądu systemu od lat.
Dlaczego w Windows 11 przetrwały relikty sprzed trzech dekad
Windows to ekosystem rozwijany nieustannie od ponad 30 lat, dlatego znaczna część kodu oraz starszych bibliotek musiała pozostawać nienaruszona ze względu na kompatybilność wsteczną. W efekcie, mimo gruntownych zmian wizualnych wdrożonych przy okazji projektów Fluent Design i Sun Valley, niektóre okna, ikony czy komunikaty dialogowe nadal pochodziły z epoki, gdy dominowały monitory 4:3 i kolorowe przyciski z cieniowaniem 3D. Zachowanie tych fragmentów pozwalało uruchamiać archaiczne aplikacje, ale utrudniało wprowadzenie spójnego języka designu oraz nowoczesnych funkcji takich jak tryb ciemny czy skalowanie DPI.
Nowe okno właściwości plików – symbol przełomu
Najbardziej rzucającym się w oczy przykładem odziedziczonego interfejsu było okno właściwości plików i folderów w Eksploratorze. Choć gigant z Redmond odświeżył menu kontekstowe, pasek narzędzi i nagłówki, sama karta właściwości pozostała nietknięta – bez przeźroczystości Mica, bez wsparcia ciemnego motywu, z układem przycisków żywcem przeniesionym z lat 90. W ostatniej wersji kanału Canary widoczna jest już jednak nowa implementacja oparta na bibliotece WinUI 3. Oprócz estetyki Fluent Design użytkownicy otrzymują przejrzystszy podział sekcji, zaktualizowane ikony, usprawnioną obsługę klawiatury oraz pełną integrację z mechanizmem dostępności Narratora.
WinUI 3, Fluent Design i Mica: fundamenty współczesnego Windows
Kluczem do unifikacji jest WinUI 3 – warstwa interfejsu, która oddziela logikę aplikacji od warstwy prezentacji i pozwala wdrażać nowe kontrolki niezależnie od systemowych bibliotek systemu sprzed lat. Wraz z nią wprowadzono materiały Mica i Acrylic, animacje przyśpieszane przez GPU oraz zunifikowany system ikonografii Segoe Fluent. Te rozwiązania poprawiają nie tylko estetykę, ale też wydajność energetyczną dzięki inteligentnemu renderowaniu półprzezroczystości. Fluent Design objął już Menu Start, Ustawienia, Kalkulator czy Paint; teraz przyszedł czas na dialogi i narzędzia powiązane bezpośrednio z powłoką Explorer.
Co dalej? Kolejne elementy czekające na modernizację
Inżynierowie Microsoftu wskazują, że na liście do odświeżenia pozostają jeszcze między innymi stare aplety Panelu sterowania, niektóre kreatory instalacji sterowników oraz wybrane moduły biblioteki shell32. Firma zamierza sukcesywnie przenosić je do nowego środowiska, by w aktualizacji oznaczanej roboczo jako 24H2 zaoferować użytkownikom całkowicie spójny wygląd. Deweloperzy aplikacji trzecich już teraz zachęcani są do kompilacji z najnowszym SDK Windows App SDK, dzięki czemu ich programy od pierwszego uruchomienia wpasują się w nowy język wizualny systemu.
Znaczenie zmian dla codziennej pracy użytkowników i administratorów
Choć modyfikacje estetyczne bywają postrzegane jako drobnostka, w dłuższej perspektywie wpływają na ergonomię, dostępność i cykl życia systemu. Ujednolicone API ułatwia administratorom wdrażanie polityk firmowych, a użytkownikom pozwala szybciej odnaleźć potrzebne funkcje w znajomym układzie. Eliminacja starzejących się komponentów zmniejsza też powierzchnię potencjalnych ataków, bo przestarzały kod nie będzie już łatać luk bezpieczeństwa. Jeśli korzystacie z kompilacji testowych, warto śledzić kolejne wydania Insider, by na własne oczy zobaczyć, jak Windows 11 stopniowo żegna się z duchami przeszłości.