Innowacyjna mysz, która zmienia się w gamepad
Mateusz Szałowskimysz | fot. http://elements.envato.com/
Jeszcze kilka lat temu pomysł, aby komputerowa mysz przeobrażała się w pełnoprawny kontroler, kojarzył się z fantazją rodem z filmów science-fiction. Dziś staje się realnym produktem: amerykański startup Pixelpaw Labs finalizuje projekt hybrydowego urządzenia, które ma zredefiniować granicę między peryferiami pecetowymi a konsolowymi. Dzięki modułowej konstrukcji jeden gadżet ma zastąpić dwa, a przy okazji skrócić listę akcesoriów potrzebnych na biurku każdego gracza.
Od koncepcji do prototypu: narodziny projektu Phase
Pixelpaw Labs zadebiutowało w 2022 r. z wizją stworzenia „transformera” w świecie sprzętu gamingowego. Inspiracją były rosnące wymagania e-sportowców, którzy coraz częściej przełączają się między myszą a padem – zwłaszcza w tytułach z cross-playem. Zespół inżynierów i designerów opracował więc Phase: urządzenie, które w jednej chwili działa jak klasyczna mysz, a po rozdzieleniu na połowę staje się parą mini-padów do obsługi analogów i przycisków charakterystycznych dla konsol.
Trend łączenia funkcji nie jest nowy – wystarczy wspomnieć modularne myszy Razer czy wymienne gripy w kontrolerach Xbox Elite. Phase idzie jednak krok dalej, oferując fizyczne rozdzielenie korpusu i natychmiastowe przejście w zupełnie inny tryb pracy.
Mysz, która dzieli się na dwa: design i ergonomia
Całość waży około 120 g, a obie połówki trzymają się razem za pomocą magnesów neodymowych oraz prowadnic zapobiegających luzom. W trybie myszy do dyspozycji są dwa główne przyciski, kółko scroll oraz boczne „thumb buttons”. Po rozłączeniu odkrywamy zestaw gałek analogowych, bumperów i triggerów, co łącznie daje 18 w pełni programowalnych elementów.
Dzięki symetrycznej obudowie z wymiennymi bokami sprzęt jest przyjazny zarówno dla graczy prawo-, jak i leworęcznych. Producent planuje także nakładki o różnej fakturze, aby poprawić chwyt podczas długich sesji turniejowych.
Pod maską: optyka, łączność i autonomia
Serce myszy stanowi sensor optyczny o czułości do 16 000 DPI i odświeżaniu 1000 Hz, co plasuje Phase w tej samej lidze co topowe modele Logitecha czy Zowie. Urządzenie komunikuje się przez Bluetooth Low Energy, a w sytuacjach wymagających minimalnego opóźnienia można przejść na przewodowy USB-C.
Za zasilanie odpowiada akumulator 500 mAh, wystarczający – według deklaracji producenta – na około 72 godziny grania. Funkcja szybkiego ładowania pozwala odzyskać kilkadziesiąt procent energii w kwadrans, a aktualizacje firmware’u są wgrywane bezpośrednio z aplikacji konfiguracyjnej.
Biznesowy plan gry: cena, dostępność i konkurencja
Wersja podstawowa Phase została wyceniona na 159 USD, czyli w segmencie high-mid mice – drożej niż popularne Logitech G502, ale taniej niż zestaw premium mysz + pad. Przedsprzedaż już ruszyła, natomiast pierwsze dostawy przewidziano na przełom 2026 i 2027 r., co pokazuje, jak wiele pracy zajmie skalowanie produkcji i uzyskanie certyfikacji w różnych regionach.
Startup stawia na model subskrypcyjny dla oprogramowania: podstawowa aplikacja pozostanie darmowa, lecz za zaawansowane makra czy analizę telemetrii będzie można wykupić moduły rozszerzające. Rynek reaguje ostrożnym optymizmem – hybryda musi nie tylko obiecywać, ale i dostarczyć precyzję porównywalną z wyspecjalizowanymi urządzeniami.
Kontrolery pod lupą: szybki test kondycji gamepadów
Nowa mysz to niejedyny sposób, by zadbać o komfort grania. Warto pamiętać o regularnej diagnostyce klasycznych padów, zwłaszcza gdy zbliża się koniec gwarancji. Pomaga w tym bezpłatne narzędzie Gamepad Tester, które w przeglądarce sprawdza reakcję wszystkich przycisków, wychylenia analogów i działanie silniczków wibracyjnych.
Aplikacja błyskawicznie wykryje charakterystyczne „driftowanie” gałek czy opóźnienia input lag, dając użytkownikowi twardy dowód potrzebny do reklamacji. W dobie coraz częstszych problemów z dryfem – nagłaśnianych m.in. przy konsolach nowej generacji – szybka autodiagnoza może zaoszczędzić sporo nerwów i pieniędzy.