Składane telefony komórkowe dawno przestały być laboratoryjną ciekawostką, a stały się jednym z najgorętszych segmentów rynku mobilnego. Według danych firm analitycznych Counterpoint i IDC sprzedano w 2023 roku ponad 16 mln urządzeń z elastycznym wyświetlaczem, co oznacza wzrost o blisko 35% rok do roku. Klienci jednak wciąż narzekają na jedno – charakterystyczne załamanie biegnące przez środek ekranu. Najnowszy model z Chin ma pokazać, że tej niedoskonałości można się skutecznie pozbyć, a przy okazji zaoferować zestaw funkcji, które wyznaczają kierunek rozwoju całej kategorii.
Czy zagięcia ekranu to już przeszłość?
Inżynierowie stojący za premierowym smartfonem postawili na zupełnie nową konstrukcję zawiasu. Sercem rozwiązania jest precyzyjnie skanowany w trzech wymiarach szkielet ze stopu aluminium i tytanu. Na niewielkie zagłębienia w prowadnicach nanoszone są mikroskopijne krople polimeru o różnej gęstości, których zadaniem jest wypełnienie przestrzeni między warstwami wyświetlacza. Całość utwardza się następnie światłem UV, co pozwala uzyskać jednolitą powierzchnię bez klasycznego „rowka”. Projekt przypomina koncepcję zawiasu w kształcie łezki, znaną z niektórych laptopów 2-w-1, ale został dopracowany do pracy z elastycznym szkłem UTG o grubości zaledwie 0,03 mm. Producent deklaruje, że panel wytrzyma ponad 600 tys. złożeń, a testy wykonywane pod kontrolą organizacji TÜV potwierdziły brak widocznego odkształcenia nawet po symulowanych trzech latach intensywnego użytkowania.
Sztuczna inteligencja i inne przewagi nowego modelu
Usunięcie zagięcia nie jest jedynym asem w rękawie najnowszego „składaka”. Urządzenie otrzymało dedykowany procesor obrazu wspierany przez moduł AI, zdolny do lokalnego generowania grafiki i retuszu zdjęć w czasie rzeczywistym. Funkcja o nazwie Nano Banana – nawiązująca do 4-nanometrowej litografii układu – pozwala tworzyć ilustracje na podstawie komend tekstowych, bez konieczności łączenia się z chmurą. Smartfon wyposażono też w zestaw trzech aparatów z matrycą 1-calową i optyką opracowaną wspólnie z renomowaną firmą fotograficzną, dzięki czemu zdjęcia nocne mają wypadać lepiej niż u konkurencji. Producent zadbał ponadto o certyfikowaną wodoodporność IPX8, baterię 5100 mAh z ładowaniem 100 W oraz wyraźnie węższe ramki, co przełożyło się na korzystniejszy stosunek powierzchni ekranu do obudowy.
Walka gigantów: nadchodzące premiery i rynek premium
Debiut chińskiego modelu zaplanowano na połowę marca, a więc kilka miesięcy przed spodziewaną prezentacją nowej generacji Galaxy Z Fold od Samsunga i pierwszego składanego iPhone’a. Koreański producent, który wciąż kontroluje ponad 60% segmentu foldable, stawia w tym roku na jeszcze smuklejszą konstrukcję i gniazdo na rysik S Pen, lecz nie potwierdził wyeliminowania widocznej rynienki. Apple z kolei szykuje urządzenie wyceniane na około 1999 dolarów, co plasuje je w tej samej klasie cenowej co topowe flagowce z Androidem. Unikalnym atutem Amerykanów może być głęboka integracja z systemem visionOS oraz ekosystemem tabletów i komputerów Mac, jednak źródła z łańcucha dostaw sugerują, że firma nadal pracuje nad zwiększeniem odporności własnego elastycznego szkła.
Co dalej z rynkiem składanych smartfonów?
Eksperci przewidują, że jeśli najnowsza konstrukcja faktycznie pozbędzie się wady w postaci zagięcia, tempo adopcji urządzeń foldable przyspieszy. Kluczowe będzie jednak utrzymanie rozsądnej ceny produkcji zawiasu oraz wyświetlacza, tak aby nowa technologia trafiła także do modeli ze średniej półki. Producenci pracują już nad kompaktowymi „flipami” z nieco mniejszą przekątną i baterią opartą na ogniwach krzemowo-węglowych, które pozwolą zachować smukłość obudowy. Kolejne lata powinny przynieść również wyższą pyło- i wodoodporność, a integracja algorytmów generatywnej AI z kamerami może otworzyć drogę do zupełnie nowych scenariuszy fotograficznych. Jeśli wszystkie te elementy zagrają, składane smartfony mają szansę stać się standardem szybciej, niż przewidywano jeszcze rok temu.