Jak usunąć AI Gemini z Chrome, by chronić swoją prywatność?
Daniel Wlaźlakgoogle | fot. http://elements.envato.com/
Integracja narzędzi opartych na sztucznej inteligencji z popularnymi przeglądarkami postępuje szybciej, niż zdążyły się zaadaptować przepisy i przyzwyczajenia użytkowników. Ostatnia aktualizacja Google Chrome wprowadziła do wybranych instalacji lokalny model językowy Gemini Nano bez wyraźnego komunikatu ani prośby o akceptację. W praktyce oznacza to kilka dodatkowych gigabajtów danych na dysku oraz nowy interfejs, dzięki któremu strony mogą przesyłać zapytania do modelu uruchomionego bezpośrednio na komputerze. Dla części osób to wygoda – AI ma przyspieszać tłumaczenia i podpowiedzi – dla innych sygnał alarmowy, bo przetwarzanie tekstu podglądanego w przeglądarce może ułatwić nieautoryzowane profilowanie zachowań.
Dlaczego automatyczne pobieranie modeli AI budzi kontrowersje
W krajach Unii Europejskiej obowiązują regulacje chroniące dane osobowe, takie jak RODO i dyrektywa ePrivacy, które kładą nacisk na świadomą zgodę użytkownika przy zbieraniu lub przetwarzaniu informacji. Instalowanie kilkugigabajtowego modelu, który analizuje kontekst przeglądanych treści, bez wcześniejszej zgody może naruszać zasadę minimalizacji danych i przejrzystości. Eksperci z organizacji zajmujących się cyfrowymi prawami człowieka zwracają również uwagę, że lokalny moduł AI zmienia wektor ataku: zamiast wysyłać dane do chmury, witryny mogą zlecać modelowi klasyfikowanie treści po stronie użytkownika, co utrudnia wykrycie niepożądanych praktyk.
Sama obecność modelu nie musi jeszcze oznaczać szpiegostwa, jednak Prompt API dodany do Chrome pozwala skryptom JavaScript na przekazywanie zapytań i odbieranie wyników z Gemini Nano. Jeśli autor strony przygotuje odpowiednie polecenia, może zbudować profil zainteresowań na podstawie tekstu zaznaczanego myszą, treści wypełnianych formularzy czy historii czatu w przeglądarkowej aplikacji. W przeciwieństwie do tradycyjnych ciasteczek czy fingerprintingu takie operacje nie zostawiają łatwych do prześledzenia śladów w sieci.
Jak samodzielnie sprawdzić, czy Chrome dodał model Gemini
Najszybszym sposobem weryfikacji jest przejście do wewnętrznej strony komponentów przeglądarki. W nowej karcie należy wpisać chrome://components i nacisnąć Enter. Po załadowaniu listy warto odszukać pozycję o nazwie Optimization Guide On Device Model. Jeżeli obok widnieje numer wersji różniący się od 0.0.0.0, oznacza to, że pliki zostały już pobrane na lokalny dysk. Wariant 0.0.0.0 informuje, że model nie jest obecny lub został usunięty.
Rozmiar pakietu zależy od architektury procesora i wersji Chrome, lecz w testowych wdrożeniach wynosił od 1,5 GB do 2,5 GB. Na komputerach z ograniczonym miejscem na dysku SSD taka „niespodzianka” może mieć wymierny wpływ na codzienną pracę, zwłaszcza jeśli równolegle instalowane są inne usługi korzystające z lokalnych modeli językowych.
Instrukcje wyłączenia Prompt API i blokady kolejnych pobrań
Wewnętrzny mechanizm eksperymentalny Chrome, tzw. flags, pozwala dezaktywować interfejs komunikacji z AI bez czekania na kolejną oficjalną aktualizację. Po wpisaniu chrome://flags w pasku adresu i zatwierdzeniu należy skorzystać z wyszukiwarki na górze strony.
– W polu filtrowania warto wprowadzić frazę Prompt API for Gemini Nano, a następnie zmienić ustawienie z Default na Disabled. Dzięki temu skrypty zewnętrznych stron utracą możliwość wywoływania funkcji modelu. – Drugim elementem jest flaga Enables optimization guide on device. Po ustawieniu jej na Disabled Chrome nie będzie próbował pobierać nowszych wersji komponentu ani instalować go ponownie po restarcie systemu.
Zmiany wymagają ponownego uruchomienia przeglądarki. Warto pamiętać, że większe aktualizacje Chrome mogą przywracać domyślne wartości flag, dlatego co pewien czas należy sprawdzić, czy wybrane ustawienia wciąż obowiązują.
Usuwanie pozostałych plików modeli z dysku w Windows, macOS i Linux
Jeżeli model jest już obecny na dysku, sama dezaktywacja API nie zwolni miejsca. Pliki trzeba skasować ręcznie, a następnie opróżnić kosz systemowy. Ścieżki dostępu różnią się w zależności od systemu operacyjnego.
Windows: po wciśnięciu Windows+R należy wpisać %LOCALAPPDATA%\Google\Chrome\User Data\ i zatwierdzić. W otwartym katalogu trzeba odnaleźć folder OptGuideOnDeviceModel i skasować go. macOS: w Finderze wywołujemy skrót Cmd+Shift+G i wklejamy ~/Library/Application Support/Google/Chrome/. Po przejściu do katalogu usuwamy folder OptGuideOnDeviceModel. Linux: w zależności od konfiguracji Chrome może przechowywać pliki w ~/.config/google-chrome/OptGuideOnDeviceModel lub w ~/.config/google-chrome/Default/OptGuideOnDeviceModel; oba należy sprawdzić i usunąć znalezione katalogi.
Po wykonaniu powyższych kroków warto jeszcze raz otworzyć chrome://components, by upewnić się, że wersja komponentu wyświetla 0.0.0.0. Jeśli tak, model zniknął, a przeglądarka nie ma już dostępu do lokalnego LLM.
Co robić, aby zachować kontrolę nad nowymi funkcjami przeglądarek
Firmy rozwijające oprogramowanie do surfowania po sieci prześcigają się w dodawaniu funkcji AI, dlatego podobne sytuacje mogą się powtarzać. Użytkownicy, którzy chcą panować nad tym, co trafia na ich dyski, powinni regularnie przeglądać ustawienia prywatności, śledzić listy zmian w kolejnych wersjach przeglądarek oraz konfigurować zapory sieciowe tak, aby blokować niepożądane pobieranie dużych plików. W środowiskach korporacyjnych wskazane jest również centralne zarządzanie politykami GPO lub MDM, które uniemożliwi samodzielne włączanie eksperymentalnych modułów przez pojedynczych użytkowników.