Nadchodząca jesień zapowiada się interesująco dla miłośników dużych ekranów z systemem Android. Branżowe źródła zgodnie informują, że Samsung finalizuje prace nad nową generacją flagowych tabletów, które powinny ujrzeć światło dzienne w oknie wrześniowym. Jeśli plotki się potwierdzą, koreański producent zademonstruje nie tylko odświeżone podzespoły, lecz także zupełnie nowy sposób myślenia o swoim portfolio oraz polityce cenowej.
Zmiana kalendarza premier i portfolio modeli
Dotychczas Samsung prezentował rodzinę Galaxy Tab S w konfiguracji trzech wariantów (podstawowy, Plus i Ultra), zwykle raz do roku. Tym razem w kręgach dostawców pojawiają się informacje o rotacyjnym modelu wydawniczym: na przemian mają debiutować zestawy „Base + Ultra” i „Plus + Ultra”. Jesienią 2024 r. spodziewane są więc wersje Galaxy Tab S12 Plus oraz Galaxy Tab S12 Ultra. Taki ruch ma pozwolić firmie skupić zasoby R&D na kluczowych elementach dwóch topowych urządzeń, skrócić proces certyfikacji i lepiej wyróżniać każdy rocznik.
Strategia wygląda na odpowiedź na wolniejsze, niż prognozowano, ożywienie sekcji tabletów po pandemicznym boomie. Dane IDC wskazują, że globalna sprzedaż tabletów spadła w 2023 r. o około 10%, ale segment premium – w którym dominują Apple i Samsung – utrzymał stabilny udział w przychodach. Ograniczenie liczby wersji ma pomóc w poprawie marż i uniknięciu kanibalizacji wewnątrz marki.
Kosztowny skok na segment premium
Przecieki cenowe sugerują widełki 1100–1200 USD za model Plus i jeszcze wyższe kwoty za edycję Ultra, co oznacza realny wzrost rzędu 100–150 USD w stosunku do poprzedników. Samsung prawdopodobnie liczy, że klienci zaakceptują podwyżkę, jeśli otrzymają wartość dodaną w postaci bogatszego zestawu akcesoriów (S Pen w pudełku) oraz dłuższego wsparcia systemowego. Tym samym firma zbliża się do polityki Apple, które od lat utrzymuje wysokie progi cenowe dla serii iPad Pro.
Analitycy zauważają, że droższe tablety sprzedają się wolniej, ale generują wyższy zysk jednostkowy oraz przyciągają użytkowników ekosystemu usług – zwłaszcza biznesowych i edukacyjnych. Samsung ma tu przewagę w postaci rozbudowanego zaplecza DeX oraz coraz szerszej współpracy z partnerami z sektora chmurowego.
Co w środku? Spekulacje o specyfikacji
Najwięcej dyskusji budzi procesor. Kilka raportów z łańcucha dostaw wspomina o testach układów MediaTek Dimensity nowej generacji, prawdopodobnie z rodziny 9300, która w benchmarkach graficznych konkuruje ze Snapdragonem 8 Gen 3. Jednocześnie pojawiają się głosy, że Samsung bierze pod uwagę warianty z autorskim Exynosem 2500, co pozwoliłoby lepiej kontrolować koszty i dostawy.
Pod względem ekranu spodziewany jest rozwój technologii Dynamic AMOLED 2X z odświeżaniem 120 Hz, ale w grę wchodzi też pierwsze wdrożenie panelu o częstotliwości 144 Hz w tablecie tej marki. Wciąż obecne mają być obsługa HDR10+, cztery głośniki sygnowane przez AKG oraz ulepszona tacka na kartę microSD. Źródła mówią również o akumulatorach przekraczających 11 000 mAh w wersji Ultra oraz szybkim ładowaniu 65 W, co stanowiłoby największy skok energetyczny w historii serii.
Perspektywy i znaki zapytania
Wiele wskazuje, że urządzenia zostaną pokazane w bardziej kameralnej formule niż głośne wydarzenia Unpacked – prawdopodobnie w formie wirtualnej premiery lub komunikatu prasowego poprzedzonego wysyłką materiałów do mediów. Taki model redukuje koszty i pozwala skoncentrować wielkie sceniczne show na urządzeniach mobilnych o wyższej wolumenowej skali, jak flagowe smartfony.
Choć część specyfikacji brzmi wiarygodnie, do ogłoszenia producenta wszystko pozostaje w sferze nieoficjalnych przecieków. Samsung wielokrotnie wprowadzał do sprzedaży wersje różniące się od pierwotnych zapowiedzi, a finalna lista podzespołów może zależeć od dostępności chipsetów oraz kursów walut. Branża będzie więc uważnie śledzić każdy certyfikat i dokument z azjatyckich urzędów standaryzacyjnych, bo to one najczęściej zdradzają ostateczny kształt produktu.