USA blokuje chiński RAM. Jedna firma walczy o zmianę reguł.

stacja paliw | Fot. https://elements.envato.com/

W pierwszej połowie 2024 r. amerykańskie władze ponownie zaostrzyły kontrolę eksportową nad zaawansowanymi układami scalonymi, co praktycznie zablokowało rodzimym firmom możliwość pozyskiwania pamięci DRAM i NAND z Chin. Decyzja natychmiast odbiła się na łańcuchu dostaw elektroniki użytkowej, windując ceny modułów pamięci, które stanowią istotny składnik smartfonów, tabletów i laptopów. W tej atmosferze firma z Cupertino wszczęła cichy, lecz zdecydowany lobbing w Waszyngtonie, domagając się wyłączenia z restrykcji przynajmniej jednego chińskiego dostawcy, by uchronić konsumentów przed kolejną falą podwyżek.

Ograniczenia eksportowe i ich wpływ na rynek pamięci

Od 2019 r. kolejne administracje poszerzały tzw. Entity List, czyli listę podmiotów wymagających specjalnych licencji handlowych. Pod koniec ubiegłego roku trafiły na nią m.in. ChangXin Memory Technologies (CXMT) – największy chiński producent DRAM – oraz specjalizujący się w pamięciach 3D NAND Yangtze Memory Technologies Co. (YMTC). W praktyce oznacza to długotrwały, a często niemożliwy do przejścia proces uzyskania zezwolenia na współpracę. Według danych Gartnera kontraktowe ceny DRAM wzrosły w ciągu dwóch kwartałów o około 33%, głównie z powodu wyeliminowania taniej podaży z Chin.

Starania Apple o wyjątek dla chińskich kości DRAM

Z informacji zbliżonych do Departamentu Handlu wynika, że dział relacji rządowych Apple przedstawił władzom szczegółową analizę kosztów i korzyści. Dokument dowodzi, iż ograniczone zakupy od CXMT mogłyby zmniejszyć koszt podzespołów w kolejnej generacji iPhone’ów nawet o 7%. Pamięć to dziś blisko jedna czwarta kosztu materiałowego każdego flagowego smartfona, dlatego korzyść finansowa jest znacząca. Szef korporacji, Tim Cook, podczas czerwcowej telekonferencji wynikowej przypomniał, że firma „analizuje wszystkie ogniwa łańcucha dostaw, by zachować konkurencyjność i odporność”.

Efekt domina wśród producentów sprzętu

Na decyzję resortu handlu patrzą już nie tylko w Cupertino. Microsoft podniósł cenę swojej konsoli z górnej półki o 50 dolarów, uzasadniając to skokiem kosztów komponentów, zwłaszcza pamięci. Dell czy HP ostrzegają, że jeśli deficyt DRAM utrzyma się do jesieni, ceny laptopów mogą wzrosnąć o kolejne 5–10%. Firma analityczna TrendForce szacuje, że cofnięcie restrykcji dla CXMT wprowadziłoby na rynek około 60 000 wafli DRAM miesięcznie, co w ciągu dwóch kwartałów mogłoby zatrzymać wzrost cen. Mniejsi producenci, pozbawieni siły przetargowej Apple, liczą, że ewentualny precedens stanie się dla nich furtką do tańszego zaopatrzenia.

Geopolityka kontra odporność łańcucha dostaw

Amerykańscy stratedzy bezpieczeństwa podkreślają, że zaawansowane pamięci są kluczowe zarówno dla elektroniki konsumenckiej, jak i nowoczesnych systemów militarnych, dlatego ich pochodzenie ma znaczenie strategiczne. Utrzymanie blokady ma ograniczyć dostęp chińskich firm do przychodów i najnowszych narzędzi projektowych, jednocześnie chroniąc przewagę technologiczną sojuszników USA. Koncerny z branży elektronicznej wskazują jednak, że nadmierna koncentracja dostaw w Korei Południowej, Japonii i Stanach Zjednoczonych zwiększa ryzyko przerw w dostawach spowodowanych klęskami żywiołowymi czy napięciami politycznymi. Spór rozgrywa się na styku gospodarki, technologii i geopolityki, a jego rozstrzygnięcie zadecyduje nie tylko o cenie kolejnego smartfona, lecz także o przyszłej architekturze globalnego rynku półprzewodników.