Po latach obserwowania rywali Apple najwyraźniej uznało, że nadszedł właściwy moment, by poważnie zaangażować się w segment urządzeń ze składanym ekranem. Źródła z łańcucha dostaw wskazują, że amerykańska firma prowadzi już wewnętrzne testy dwóch odmiennych prototypów, a analitycy przyznają, że ruch ten może całkowicie przetasować rynek w ciągu najbliższych kilku lat.
Dlaczego Apple dopiero teraz wchodzi w składane telefony
Od premiery pierwszego Galaxy Fold minęło prawie pięć lat, a rynek zdążył się znacząco rozwinąć: według danych Counterpoint Research w 2023 r. sprzedaż „składaków” wzrosła o ponad 36%, przy czym ponad 60% udziału w tej niszy utrzymuje Samsung. Apple słynie jednak z podejścia „późno, ale na gotowo” – woli poczekać, aż komponenty oraz procesy produkcyjne osiągną dojrzałość, a ceny spadną do akceptowalnego poziomu. Dopiero teraz, gdy elastyczne panele OLED uzyskały wyższe limity wytrzymałości (ponad 200 tys. cykli zgięcia) i lepszą ochronę przed mikropęknięciami, inżynierowie z Cupertino uznali, że są w stanie dostarczyć urządzenie spełniające ich wewnętrzne normy jakości.
Dwa różne projekty w laboratoriach z Cupertino
Z przecieków wynika, że Apple prowadzi prace nad modelem z klapką, przypominającym formą popularny dziś telefon Samsunga z serii Z Flip. Taki format pozwala zachować kieszonkową bryłę, a jednocześnie oferować po otwarciu ekran zbliżony rozmiarem do klasycznego smartfona. Równolegle rozwijany jest większy wariant składany jak książka – urządzenie mogłoby po rozłożeniu dorównać iPadowi mini, co wpisuje się w wysiłki firmy nad ujednoliconym ekosystemem multitaskingu pomiędzy iPadOS a iOS. Inżynierowie testują natywną obsługę trybu dzielonego ekranu, pływających okien i szybkie przeciąganie treści między aplikacjami, tak by doświadczenie użytkownika wykraczało poza samą nową formę sprzętu.
Baterie, zawiasy i aparaty – najtrudniejsze wyzwania
Projektanci skupiają się na trzech kluczowych blokadach technologicznych. Po pierwsze, bateria: w wersji „clamshell” jej pojemność musi zmieścić się w dwóch niewielkich komorach, co wymusza gęstsze ogniwa i agresywne zarządzanie energią. Drugi problem stanowi zawias – Apple eksperymentuje z hybrydą włókna węglowego i tytanu, dążąc do maksymalnego ograniczenia luzów i minimalnej szczeliny po złożeniu. Po trzecie, układ aparatów: elastyczny ekran ogranicza miejsce na zaawansowaną optykę, dlatego firma rozważa przeniesienie części sensorów pod wyświetlacz oraz wykorzystanie algorytmów rejestrowania obrazu znanych już z serii Pro.
Potencjalny harmonogram i wpływ na rynek
Analitycy DSCC oraz znani specjaliści od przecieków sugerują, że model z klapką mógłby trafić do produkcji seryjnej najwcześniej w drugiej połowie 2025 r., podczas gdy większe urządzenie typu „book” mogłoby zadebiutować rok później. Wariant ten miałby otrzymać akumulator o pojemności około 5800 mAh – byłby to rekord w historii iPhone’ów i wyraźny sygnał, że Apple stawia na długą autonomię, by zrekompensować prądożerny, rozkładany panel. Jeśli przewidywania się potwierdzą, globalna podaż składanych smartfonów może przekroczyć 35 mln sztuk rocznie już w 2027 r., a udział Apple – dzięki lojalności ekosystemu – potencjalnie podwoi wartość całej kategorii premium.