Skokowy wzrost cen kości DRAM, napędzany przede wszystkim gwałtownym popytem ze strony centrów danych obsługujących generatywną sztuczną inteligencję, wywołał najpoważniejsze od dekady turbulencje w łańcuchu dostaw pamięci. W branży smartfonowej, gdzie moduły RAM stanowią jeden z najdroższych elementów kosztorysu, oznacza to konieczność rewizji strategii cenowych i specyfikacyjnych na wielką skalę.
Źródła niedoboru i pierwsza fala podwyżek
Ograniczona produkcja 10- i 12-nanometrowych układów DRAM zbiegła się z rekordowym zapotrzebowaniem na serwerowe konfiguracje HBM dla systemów AI, co wyczerpało moce przerobowe największych wytwórców. TrendForce szacuje, że kontraktowe ceny układów mobilnych LPDDR5/5X wzrosły od początku 2024 r. średnio o 35%, a każde kolejne kwartały mają przynosić kolejne, choć już jednocyfrowe, korekty w górę. Dla producentów telefonów przekłada się to na wyższy nawet o jedną piątą koszt podzespołów, których nie sposób zastąpić tańszym komponentem.
Z powodu rosnących kosztów pamięć zaczyna ważyć coraz więcej w strukturze BoM (Bill of Materials): z 14% w modelach z 2022 r. do prognozowanych 18–21% w nowych konstrukcjach klasy średniej i premium. Tak wysoki udział pojedynczego komponentu sprawia, że wahania cen RAM-u znacznie silniej uderzają w marżę producentów niż analogiczne zmiany na rynku ekranów czy procesorów.
Statystyki: sprzedaż w dół, ceny w górę
Dane IDC i Counterpoint Research sugerują, że globalne dostawy smartfonów w 2024 r. utrzymają niewielki, jednocyfrowy wzrost po pandemicznym odbiciu, lecz kryzys RAM-owy może przełamać trend już w 2025 r. — analitycy mówią o możliwym spadku wolumenu o 4–6%. Najdotkliwsze załamanie ma jednak nastąpić w 2026 r., kiedy sprzedaż może być niższa nawet o 12,9% względem roku wcześniejszego. Jednocześnie średnia cena detaliczna smartfona (ASP) ma zwiększyć się o ok. 14% w horyzoncie dwóch lat, ponieważ koszty komponentów producenci będą przerzucać na klientów.
Najmocniej obciążona zostanie półka budżetowa, gdzie każdy dodatkowy dolar w kosztach produkcji szybko unieważnia opłacalność całego projektu. W segmencie premium firmy mają więcej przestrzeni na podniesienie cen, lecz ryzykują ograniczeniem zbytu na rynkach wschodzących, które odpowiadają już za ponad 45% globalnych zakupów urządzeń z górnej półki.
Dylemat producentów: specyfikacja czy metka z ceną?
Dotychczasowe standardy – 16 GB RAM w topowych modelach i 8 GB w średniej klasie – mogą wkrótce stać się wyjątkiem. Część wytwórców rozważa cięcia do 12 GB w flagowcach oraz 6 GB w urządzeniach w cenie poniżej 500 USD, co pozwoli utrzymać marże bez drastycznego wzrostu cen detalicznych. Agresywne zbijanie pojemności pamięci nie jest jednak rozwiązaniem pozbawionym ryzyka: mniejsza liczba gigabajtów może z czasem obniżyć wydajność i żywotność oprogramowania, co wizerunkowo uderzy w markę.
Inną strategią jest selektywne wprowadzanie modułów LPDDR4X w tańszych liniach produktowych. Starsza technologia oferuje zauważalnie niższą przepustowość i wyższe zużycie energii, lecz pozostaje wyraźnie tańsza w zakupie. Niewykluczone też, że część firm postawi na hybrydowe konfiguracje — np. 8 GB szybszej pamięci połączone z dodatkową przestrzenią wirtualną, alokowaną w pamięci UFS 4.0, co pozwoli zniwelować niedobory fizycznego RAM-u przynajmniej w mniej wymagających zadaniach.
Perspektywa 2025–2027: scenariusze powrotu do równowagi
Według prognoz Gartnera i IC Insights nadpodaż na rynku DRAM może ponownie pojawić się dopiero w drugiej połowie 2027 r., gdy do produkcji wejdą masowo 1β- i 1γ-nanometrowe generacje pamięci, a część popytu na HBM unormuje się po pierwszej fali inwestycji w infrastrukturę AI. W modelu konserwatywnym zakłada się, że marże producentów zbudowane na wysokich cenach DRAM-u będą topnieć już w 2026 r., lecz detaliczna korekta cen smartfonów może nastąpić z opóźnieniem, bo magazyny będą jeszcze pełne drogo kupionych podzespołów.
Konsumenci, którzy planują wymianę telefonu, stoją więc przed wyborem: kupować wcześniej, zanim specyfikacja zostanie odchudzona, czy przeczekać dwa–trzy lata na stabilizację cen? Z kolei dla firm projektujących urządzenia najbliższe sezony będą testem elastyczności łańcuchów dostaw oraz kreatywności w redystrybucji budżetu między pamięcią a innymi funkcjami, jak aparaty czy ekrany. Rynek smartfonów wchodzi tym samym w okres, w którym nie liczba sensorów czy rdzeni procesora, lecz kilka gigabajtów kosztownej pamięci DRAM może okazać się decydującym czynnikiem sukcesu produktu.