Spór o stałą opłatę w wysokości 1,20 zł, jaką operator mobilnego systemu płatności BLIK przekazuje sieciom bankomatowym za pojedyncze podjęcie gotówki, nabiera tempa. Po niedawnych ograniczeniach wprowadzonych przez Euronet podobne działania ogłosiła sieć Planet Cash, tłumacząc decyzję rosnącymi kosztami obsługi urządzeń. Debata, która dotąd toczyła się głównie w branżowych kuluarach, wychodzi więc na pierwszy plan i może przełożyć się na to, ile oraz w jaki sposób Polacy będą wypłacać gotówkę z bankomatów w najbliższych miesiącach.
Jak działa rozliczenie wypłaty Blikiem
Model biznesowy, na którym opiera się wypłata gotówki przy użyciu jednorazowego kodu BLIK, wygląda prosto: za każdą transakcję Polski Standard Płatności (PSP) przekazuje operatorowi bankomatu zryczałtowaną prowizję 1,20 zł. Stawka została ustalona ponad dekadę temu, gdy sieć bankomatowa była mniej rozbudowana, inflacja nie przekraczała kilku procent, a cena energii czy transportu gotówki była znacznie niższa niż dziś. W odróżnieniu od wypłat kartą, gdzie kluczowa jest opłata interchange liczona procentowo od wartości transakcji, BLIK posługuje się opłatą stałą, niezależną od kwoty wypłaty. Im więcej więc klienci pobierają, tym bardziej maleje marża operatora urządzenia.
Według danych branżowych wolumen wypłat Blikiem dynamicznie rośnie – w 2023 r. takich operacji wykonano ponad 380 mln, co oznacza kilkudziesięcioprocentowy wzrost rok do roku. Dla PSP jest to dowód silnej adopcji produktu, ale dla sieci bankomatowych rosnący udział BLIKa bez rewizji opłaty stałej oznacza spadek przychodów jednostkowych przy jednoczesnym zwiększeniu obciążenia infrastruktury.
Dlaczego 1,20 zł przestaje wystarczać
Utrzymanie jednego bankomatu generuje szereg kosztów, które w ostatnich latach rosły szybciej niż ogólny wskaźnik CPI. Po stronie capexu należy uwzględnić zakup urządzenia (od kilkudziesięciu do ponad stu tysięcy złotych) i jego amortyzację. Koszty operacyjne obejmują dzierżawę powierzchni, energię elektryczną, łącza telekomunikacyjne, ubezpieczenia oraz całodobowy monitoring. Największą pozycję stanowi jednak obsługa gotówki: konwoje, załadunek kaset, przeliczenie banknotów i ich segregacja. Według wewnętrznych kalkulacji kilku operatorów, łączny koszt jednej transakcji w średnio obciążonym urządzeniu przekracza dziś 1,50 – 1,70 zł, a w lokalizacjach o mniejszym ruchu potrafi zbliżać się do 2 zł.
Równolegle rosną wymogi regulacyjne dotyczące bezpieczeństwa fizycznego i cyberbezpieczeństwa. Modernizacja oprogramowania do standardu PCI DSS czy instalacja dodatkowych zabezpieczeń antyskimmingowych podnoszą barierę kosztową, której stała stawka BLIK-a nie odzwierciedla. Sieci twierdzą więc, że dalsze utrzymywanie urządzeń na dotychczasowych warunkach przestaje być ekonomicznie uzasadnione, zwłaszcza poza dużymi galeriami handlowymi i centrami miast.
Nowe limity w Planet Cash i reakcja rynku
Planet Cash zapowiedział, że wprowadzane restrykcje będą zależeć od lokalizacji i wolumenu wypłat danego urządzenia. W praktyce część bankomatów obniży maksymalną kwotę pojedynczej wypłaty kodem BLIK z 1 000 zł do 200 lub 300 zł, co ma zmniejszyć liczbę transakcji generujących stratę. Firma zaznacza, że klienci banków posiadających umowy partnerskie – którzy rozliczają się z Planet Cash na odmiennych zasadach – nie odczują zmian. Podobną politykę limitowania zastosował wcześniej Euronet, a mniejsze sieci sygnalizują gotowość do analogicznych kroków, jeśli opłata nie zostanie zaktualizowana.
Działania operatorów postawiły PSP przed trudnym wyborem. Podwyższenie stawki zwiększyłoby koszt jednostkowy dla banków uczestniczących w systemie, co w konsekwencji mogłoby doprowadzić do przerzucenia części obciążeń na użytkowników końcowych w formie prowizji. Pozostawienie status quo grozi natomiast dalszą redukcją dostępnych limitów wypłat, a w skrajnym przypadku nawet wyłączaniem funkcji BLIK z niektórych bankomatów.
Perspektywy dla banków i użytkowników
Scenariuszy jest kilka. Pierwszy zakłada kompromisowe podniesienie opłaty zryczałtowanej oraz wprowadzenie niewielkiej komponenty procentowej zależnej od wartości wypłaty, co zbliżyłoby model finansowy do opłaty interchange znanej z kart. Drugi wariant to utrzymanie obecnej stawki przy jednoczesnym subsydiowaniu kosztów przez banki emisyjne – już dziś część z nich negocjuje preferencyjne warunki z operatorami dla swoich klientów, aby uniknąć wizerunkowych kosztów ograniczeń. Trzecia opcja, najmniej korzystna dla konsumentów, to wprowadzenie przez banki dodatkowych opłat za wypłatę Blikiem w bankomatach zewnętrznych, podobnie jak dzieje się w przypadku wypłat kartą poza własną siecią.
Niezależnie od przyjętego rozwiązania, napięcia pokazują, że rosnące znaczenie płatności mobilnych wcale nie eliminuje kosztów gotówki – przenosi je jedynie między uczestników rynku. Jeśli ryczałt 1,20 zł pozostanie niezmieniony, użytkownicy mogą spodziewać się częstszych limitów, a w mniejszych miejscowościach nawet znikania części bankomatów. Jeżeli zaś stawka zostanie zrewidowana w górę, prawdopodobny jest powrót dyskusji o prowizjach za BLIK, które do tej pory były postrzegane jako alternatywa „tańsza niż karta”. Rozstrzygnięcie pokaże, czy polski rynek zachowa status jednego z najtańszych w Europie pod względem wypłat gotówki, czy też użytkownicy mobilnego portfela będą musieli dopłacić za wygodę jednorazowego kodu.