Tradycyjnie na kilka tygodni przed oficjalną prezentacją do sieci trafiają grafiki przygotowywane dla partnerów marketingowych producentów. Najświeższy pakiet obrazów ukazuje **Google Pixel 10a** w pełnej krasie i potwierdza, że w 2024 roku firma z Mountain View zamierza przełamać stonowaną paletę barw serii A. Fotorealistyczne rendery, które krążą po mediach społecznościowych, wskazują na odważniejsze kolory obudowy, lecz jednocześnie potwierdzają zachowanie rozpoznawalnej, poziomej wyspy aparatów oraz płaskich krawędzi aluminiowej ramki.

Obraz, który wycieka: co zdradzają rendery

Opublikowane materiały pokazują front, tył i boki Pixela 10a. Ekran pozbawiony zakrzywień otacza smukła, równa ramka, a otwór na aparat do selfie został umieszczony centralnie u góry. Na odwrocie dominuje szeroka, pozioma listwa z dwoma obiektywami i pojedynczą diodą LED – charakterystyczny motyw wizualny, który Google wprowadziło przy Pixelu 6.

Renderom towarzyszą informacje o dacie premiery ustalonej nieoficjalnie na **18 lutego**. Jeśli termin się potwierdzi, Pixel 10a zadebiutuje na kilka miesięcy przed flagową serią Pixel 10, co pozwoli Google przedłużyć medialny „szum” wokół marki oraz ponownie zwrócić uwagę na ofertę ze średniej półki cenowej.

Nowa paleta barw: cztery odcienie dla każdego

Grafiki przedstawiają cztery warianty kolorystyczne przygotowane dla tegorocznej edycji:

– **Berry** – soczysta, malinowa czerwień, do tej pory niespotykana w linii A

– **Lavender** – subtelny, jasnofioletowy odcień podkreślający matowe wykończenie plecków

– **Fog** – stonowana szarość z delikatną nutą niebieskiego, stworzoną z myślą o bardziej konserwatywnych użytkownikach

– **Obsidian** – klasyczna czerń, dzięki której telefon wizualnie nawiązuje do wyższej serii Pro

Decyzja o wprowadzeniu wyrazistych barw ma znaczenie marketingowe – według analityków Counterpoint Research bardziej nasycone kolory skutecznie podnoszą rozpoznawalność produktu, szczególnie w segmencie średnim, gdzie podobieństwo sprzętu różnych marek bywa największe.

Specyfikacja: układ Tensor G4 i znajomy zestaw aparatów

Dotychczasowe przecieki z laboratoriów dostawców potwierdzają, że sercem urządzenia będzie autorski układ **Tensor G4** z modemem 5G, produkowany w litografii 4 nm. Zestaw ma współpracować z 8 GB RAM-u LPDDR5 oraz pamięcią UFS 3.1 o pojemności 128 GB lub 256 GB. Wyświetlacz OLED o przekątnej 6,1 cala otrzyma odświeżanie 120 Hz, co zbliży parametry panelu do zeszłorocznego Pixela 8.

Z tyłu najprawdopodobniej ponownie zobaczymy główny sensor 64 MP (Sony IMX787) i ultraszeroki obiektyw 13 MP. Choć konfiguracja brzmi znajomo, Google ma poprawić algorytmy przetwarzania obrazu, wykorzystując drugą generację technologii Super Res Zoom oraz nowszy model sieci neuronowej do redukcji szumu. Bateria o pojemności około 4500 mAh powinna obsłużyć ładowanie przewodowe 27 W, jednak bezprzewodowe indukcyjne wciąż stoi pod znakiem zapytania.

Zawartość opakowania i polityka ekologiczna

Na jednej z grafik promocyjnych widać pełny zestaw sprzedażowy. W kartonowym pudełku znajdą się:

– przewód **USB-C – USB-C** (długość około jednego metra)

– metalowy kluczyk do wysuwania tacki nano-SIM

– skrócona instrukcja obsługi oraz karta gwarancyjna

Ładowarka sieciowa ponownie nie trafi do zestawu. Google, podobnie jak Apple i Samsung, argumentuje to redukcją emisji CO₂ wynikającą z mniejszego wolumenu transportowanego plastiku. Zewnętrzne badania Agencji Ochrony Środowiska Stanów Zjednoczonych wskazują, że eliminacja zasilaczy może zmniejszyć ślad węglowy pojedynczego urządzenia o kilka procent, choć część konsumentów krytykuje tę praktykę jako ukrytą podwyżkę cen.

Miejsce w portfolio i znaczenie rynkowe

Seria A stanowi dla Google kluczowe narzędzie popularyzacji czystego Androida w krajach, gdzie modele Pro są zbyt kosztowne. Według IDC ponad połowa sprzedaży smartfonów Pixel w Europie Zachodniej przypada właśnie na tańsze warianty „a”. Pixel 10a będzie rywalizował z takimi urządzeniami jak Samsung Galaxy A55, Nothing Phone (2a) czy OnePlus Nord 4, a przewagą ma pozostać pięcioletni okres aktualizacji systemu i zabezpieczeń, którego konkurenci w tym segmencie wciąż nie gwarantują.

Choć większość przedstawionych informacji pochodzi z nieoficjalnych źródeł, dokładne detale dotyczące ceny, dostępnych konfiguracji pamięci oraz nowych funkcji oprogramowania poznamy dopiero podczas premiery zaplanowanej na luty. Do tego czasu specyfikacja, kolory i akcesoria pozostają w sferze przecieków i mogą ulec zmianie.