Od kilku miesięcy branżowe serwisy donoszą o kolejnych odkryciach z baz certyfikacyjnych, wyciekach renderów oraz testach syntetycznych, które razem budują obraz nadchodzącego smartfona Google Pixel 10a. Telefon, którego premiera przewidziana jest na 18 lutego 2026 r., ma kontynuować linię popularnych modeli „a” łączących czyste oprogramowanie z przyjazną ceną. Entuzjaści liczyli na rewolucję, lecz najbardziej wiarygodne przecieki sugerują raczej ostrożną ewolucję – przynajmniej pod względem sprzętowym – przy jednoczesnym wzmocnieniu kilku kluczowych elementów użytkowych.
Specyfikacja Google Pixel 10a: co już wiemy
Sercem urządzenia pozostaje autorski układ Tensor G4, zaprojektowany przez Google przy współpracy z Samsung Foundry. Według dokumentacji przesłanej do organów regulacyjnych, chip nadal oferuje ośmiordzeniowy procesor CPU i zintegrowany układ TPU wspierający uczenie maszynowe w czasie rzeczywistym. Smartfon otrzyma 8 GB pamięci RAM oraz 128 lub 256 GB szybkiego magazynu UFS 3.1. Producent nie przewiduje slotu microSD ani wariantu z większą ilością pamięci operacyjnej, co pozostaje spójną strategią w serii „a”.
Ekran OLED o przekątnej 6,3 cala i odświeżaniu 120 Hz jest chroniony nowszym szkłem Gorilla Glass 7i, dzięki czemu wytrzymałość na zarysowania wzrasta o ok. 25 % względem osłony trzeciej generacji stosowanej rok temu. Bateria 5100 mAh obsługuje ładowanie przewodowe 45 W – niemal dwukrotnie szybsze od poprzednika – co w praktyce powinno skrócić czas uzupełniania energii do około 50 minut. Moduł łączności zyskał Bluetooth 6.0, a także wciąż aktualny standard Wi-Fi 6E. Google deklaruje siedmioletni okres aktualizacji systemowych, obejmujący aktualizacje Androida do wersji 23 oraz comiesięczne poprawki bezpieczeństwa.
Pixel 10a kontra Pixel 9a – zestawienie kluczowych różnic
Procesor pozostał bez zmian (Tensor G4), lecz odświeżone zarządzanie energią ma poprawić kulturę pracy pod obciążeniem. Różnicę zauważymy przede wszystkim na froncie ochrony: Gorilla Glass 7i to pierwsza od lat aktualizacja szkła w modelu „a”. System kamer prezentuje identyczny układ 48 Mpx z optyczną stabilizacją oraz ultraszeroki obiektyw 13 Mpx; źródła branżowe podpowiadają jednak, że Google zastosuje nowsze algorytmy HDR+ i ulepszoną redukcję szumów w trybie nocnym. Wymiary urządzenia zostały delikatnie zredukowane, co widoczne jest zwłaszcza w cieńszej ramce bocznej, a masa spadła poniżej 185 g. Najbardziej namacalnym usprawnieniem jest wspomniane ładowanie 45 W – w Pixelu 9a ograniczone do 23 W. Cenę startową ustalono na 499 euro, czyli tyle samo, ile wymagano od użytkowników rok wcześniej, co potwierdza zachowawczą politykę cenową Google wobec segmentu średniego.
Konkurencja na horyzoncie: iPhone 17e i alternatywy z Androidem
Najgłośniejszym konkurentem dla Pixel 10a ma być iPhone 17e, według nieoficjalnych raportów wyposażony w układ Apple A19, 6,1-calowy wyświetlacz OLED 90 Hz oraz bezprzewodowe ładowanie MagSafe, którego brakowało w zeszłorocznym „e”. Analitycy przewidują, że Apple utrzyma cenę w okolicach 599 euro, licząc na przyciągnięcie klientów ekosystemem i długim okresem wsparcia. Na rynku Androida swoje atuty szykują również Samsung Galaxy A58 z nowym Exynosem 1580 i potrójnym systemem kamer oraz Nothing Phone (3), który ma położyć nacisk na niezwykle cienkie ramki i diody interfejsu Glyph.
Patrząc na układ sił, Pixel 10a celuje w użytkowników, dla których priorytetem jest bezpośredni dostęp do najnowszych funkcji Androida i najwyższy poziom wsparcia bezpieczeństwa w klasie średniej. Apple będzie kusić spójnym środowiskiem usług, a Samsung tradycyjnie postawi na wszechstronny sprzęt oraz promocje operatorskie. Ostateczny wybór konsumentów rozstrzygnie nie tylko specyfikacja, ale i polityka cenowa, dostępność w kanale detalicznym oraz dodatkowe serwisy – od chmury po rozszerzoną gwarancję.