Rano obudził się o wiele bogatszy. Złoty strzał
W poniedziałkowy poranek wielu inwestorów mogło przecierać oczy ze zdumienia. Złoto, które od miesięcy systematycznie rosło w cenie, ustanowiło kolejny historyczny rekord – przebiło poziom 3167 dolarów za uncję, a to oznacza, że ci, którzy lata temu zainwestowali w ten szlachetny kruszec, dzisiaj liczą zyski w setkach procent. Jak bardzo można było zyskać? Jeśli ktoś 20 lat temu kupił kilogramową sztabkę za 14 tys. dolarów, dziś może sprzedać ją za ponad 100 tys.

Nowy rekord – złoto nie przestaje drożeć
14 marca cena złota przekroczyła psychologiczną barierę 3000 dolarów za uncję. Wystarczyły niespełna dwa tygodnie, by przebić poziom 3100, a w czwartek, po wystąpieniu Donalda Trumpa i ogłoszeniu planów taryf celnych, kurs eksplodował – osiągnął 3167,59 USD/oz. To najwyższy wynik w historii. Rekordowy skok miał miejsce jeszcze przed trzecią nad ranem czasu polskiego. Później nastąpiła naturalna korekta – o ósmej rano cena złota spadła poniżej poziomu z zamknięcia dnia poprzedniego. Takie wahania to jednak już niemal codzienność dla rynków złota, które od miesięcy pozostają w fazie dynamicznych wzrostów i nagłych cofnięć.
Złoto rośnie, bo rośnie strach
Eksperci są zgodni, że głównym motorem napędowym wzrostów jest geopolityczna niepewność. Groźby Trumpa wobec Iranu, napięcia wokół Ukrainy, a także możliwe sankcje na Rosję i taryfy celne na produkty z UE i Kanady – wszystko to sprawia, że inwestorzy szukają bezpiecznej przystani, a tą od wieków pozostaje złoto. Philip Newman z Metals Focus tłumaczy, że kupowanie złota w czasach niepewności to klasyczna strategia ochrony kapitału. Jeśli do tego dołożymy możliwe obniżki stóp procentowych w USA i spowolnienie gospodarki, to mamy pełny obraz powodów, dla których cena złota może dalej rosnąć.
Czy 3300 dolarów za uncję to tylko kwestia czasu?
Tak uważają ekonomiści Goldman Sachs, którzy pod koniec marca zaktualizowali swoje prognozy. Według ich analityków do końca roku złoto osiągnie poziom 3300 dolarów za uncję. Jeszcze dalej idzie Aakash Doshi ze State Street Global Advisors, który przewiduje, że w ciągu dziewięciu miesięcy możliwe jest przebicie nawet 3400 USD. Co ciekawe, na wzrost cen wpływa nie tylko sektor prywatny. Również banki centralne z całego świata aktywnie skupują złoto. Wśród nich wyróżnia się Narodowy Bank Polski, który tylko w lutym 2025 roku zwiększył swoje rezerwy o 29 ton i osiągnął poziom 480 ton. Złoto stanowi już ponad 19% rezerw NBP – wkrótce może przekroczyć wyznaczone 20%.
Ile można było zarobić?
Jeśli ktoś zainwestował w złoto 20 lat temu i kupił kilogramową sztabkę za około 14 tys. dolarów, dziś może liczyć na zysk rzędu 86 tys. dolarów – przy obecnej cenie to około 100 tys. USD za kilogram. Od początku tego roku złoto zdrożało już o 19%, a w ciągu ostatnich 12 miesięcy o ponad 37%. W dłuższym horyzoncie czasowym (20 lat) stopa zwrotu wynosi aż 640%. Złoto jest więc nie tylko reliktem przeszłości, ale wciąż aktualną, bezpieczną i – jak pokazują liczby – opłacalną inwestycją.

Redaktorka, korektorka, copywriterka. Studentka dziennikarstwa i medioznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim, absolwentka podyplomowej redakcji językowej tekstu na UW. Miłośniczka motoryzacji, podróży, fotografii oraz literatury.