Windows 11 zyskuje na szybkości dzięki nowej aktualizacji

Windows | fot. https://elements.envato.com/

Nowa, czerwcowa paczka poprawek do Windows 11 koncentruje się na dwóch krytycznych dla użytkowników celach: wyraźnym skróceniu czasu reakcji interfejsu oraz usunięciu setek luk bezpieczeństwa, które mogłyby zostać wykorzystane do zdalnego ataku. Według inżynierów Microsoftu to największe wydanie optymalizacyjne od premiery systemu, a jego efekty mają być widoczne już po pierwszym ponownym uruchomieniu komputera.

Zastrzyk wydajności po miesiącach krytyki

Od debiutu Windows 11 w 2021 r. społeczność testerów i użytkowników zgłaszała, że menu Start, wyszukiwarka i część apletów systemowych działają wolniej niż w Windows 10. Przyczyną była między innymi ostrożna polityka skalowania taktowania CPU: rdzenie podnosiły częstotliwość dopiero po wykryciu ciągłego obciążenia, a nie chwili interakcji z myszą czy klawiaturą. Rezultat to kilkusetmilisekundowe opóźnienia widoczne gołym okiem. Krytyka nasiliła się na początku 2024 r., gdy na forach wsparcia pojawiły się porównania pokazujące, że nawet komputery z nowymi procesorami Intel „Raptor Lake” lub AMD „Phoenix” potrafią zwolnić przy prostych zadaniach systemowych. Microsoft zapowiedział wówczas, że poprawa responsywności stanie się priorytetem kolejnych miesięcy.

Tryb niskich opóźnień – co dzieje się pod maską

Sercem aktualizacji jest nowy algorytm przyspieszanego wybudzania rdzeni, określany roboczo przez projektantów jako „Low-Latency Boost”. Po wykryciu gestu użytkownika (kliknięcie, dotyk, skrót klawiaturowy) scheduler systemu wysyła mikrokomendę zwiększającą taktowanie wybranych rdzeni o kilkaset megaherców na 150–200 ms. Ta krótka „dawka” mocy pozwala załadować bibliotekę lub wyrenderować animację zanim użytkownik zorientuje się, że czekał. Według pomiarów laboratorium Microsoftu czas pojawiania się menu Start skrócił się średnio z 420 ms do 210 ms, a wyszukiwarka zwraca pierwsze wyniki po wpisaniu dwóch znaków, zamiast czterech jak dotąd. Co ważne, rozwiązanie nie wpływa zauważalnie na zużycie energii, ponieważ taktowanie obniża się niemal natychmiast po wykonaniu akcji.

Pozostałe udoskonalenia wpływające na komfort pracy

Choć Low-Latency Boost przyciąga najwięcej uwagi, w dzienniku zmian znajdują się także pomniejsze, lecz istotne poprawki. Microsoft Store pobiera pakiety instalacyjne z serwerów CDN równolegle, co przyspiesza instalację o około 30 %. System audio obsługuje teraz przesyłanie dźwięku jednocześnie do dwóch zgodnych zestawów Bluetooth, co przydaje się w sytuacjach takich jak wspólne oglądanie filmu. Dzięki unowocześnieniu warstwy Media Foundation kamera internetowa może być współdzielona przez kilka aplikacji w tym samym czasie – przydatne przy wideokonferencjach, nagrywaniu i strumieniowaniu. Firma wprowadziła również kilkanaście zmian w podsystemie sieciowym, gdzie zoptymalizowano stos TCP i skrócono czas ustanawiania połączeń o kilkanaście procent na łączu światłowodowym.

Bezpieczeństwo nadal na pierwszym planie

Najnowsza kompilacja zamyka ponad 200 podatności zgłoszonych zarówno przez wewnętrzny zespół Microsoft Security Response Center, jak i niezależnych badaczy w ramach programu bug bounty. Wśród załatanych luk znalazły się trzy krytyczne błędy w jądrze pozwalające na wykonanie kodu z uprawnieniami systemowymi, sześć luk typu privilege escalation w usługach sieciowych oraz kilkanaście błędów w silniku przeglądarki Edge. Firma podkreśla, że wszystkie poprawki bezpieczeństwa są częścią obowiązkowego Patch Tuesday i zostaną zainstalowane automatycznie, nawet jeśli użytkownik odłoży instalację funkcji wydajnościowych. Dzięki temu ryzyko wykorzystania luk typu zero-day zostało znacząco ograniczone.

Jeżeli zaprezentowane liczby potwierdzą się w codziennym użytkowaniu, czerwcowa aktualizacja może stać się przełomem, który przekona nieprzekonanych jeszcze do migracji na Windows 11. Zyskają zarówno profesjonaliści oczekujący błyskawicznego reagowania narzędzi, jak i użytkownicy domowi ceniący bezpieczeństwo bez dodatkowej konfiguracji.