Nadchodząca prezentacja Galaxy Unpacked 2026 rozbudziła oczekiwania wokół nowych flagowców Samsunga, a szczególnie wokół zapowiadanej funkcji Privacy Display. To rozwiązanie ma ułatwić korzystanie z telefonu w przestrzeni publicznej, ograniczając dostępność treści wyłącznie do osoby patrzącej na ekran na wprost.

Jak działa ograniczanie pola widzenia

Privacy Display łączy warstwę sprzętową i oprogramowanie. W matrycy umieszczono układ mikrosoczewek, które przy aktywacji zmniejszają kąt widoczności obrazu do około 30–40 stopni. W praktyce ktoś siedzący obok zobaczy jedynie przyciemnioną powierzchnię, a nie czytelną zawartość. Dzięki temu można bez obaw otwierać służbowe e-maile czy aplikacje bankowe w pociągu lub kawiarni. Samsung deklaruje, że przy projektowaniu Galaxy S26 Ultra utrzymano pełną jasność i wierne odwzorowanie kolorów na osi prostopadłej, co zawsze było wyzwaniem przy podobnych technologiach.

Producent wykorzystał doświadczenia z wcześniejszych rozwiązań zabezpieczających – od skanera odcisków palców w ekranie po izolowane środowisko Knox Vault – aby wprowadzić ochronę wizualną bez nadmiernego drenażu baterii. Tryb prywatności aktywuje się z poziomu szybkich ustawień, a sterownik obrazu dynamicznie zmienia pracę pikseli, gdy użytkownik obraca telefon w tryb multimedialny, tak aby nie pogarszać wrażeń przy wspólnym oglądaniu filmów.

Ambitne plany producentów z Chin

Źródła z łańcucha dostaw potwierdzają, że vivo, OPPO i Xiaomi przygotowują własne odpowiedniki tej technologii. Według analityków DSCC pierwsze chińskie modele z panelem ograniczającym pole widzenia zostaną zaprezentowane tuż przed targami ChinaJoy 2026, a więc już we wrześniu. Firmy pracują nad różnymi wariantami: vivo ma postawić na opcję aktywowaną gestem, OPPO testuje automatyczne uruchamianie po wykryciu dużej liczby twarzy w otoczeniu, a Xiaomi planuje zintegrowany tryb współdzielonego ekranu, w którym tylko wybrane okno pozostaje chronione.

Dla producentów z Państwa Środka to nie tylko kwestia bezpieczeństwa, ale również USP w walce o klientów biznesowych. Gartner szacuje, że do 2028 r. smartfony z natywną ochroną wizualną będą odpowiadać za 15 proc. segmentu premium, co oznacza rynek wart kilkanaście miliardów dolarów. Wdrożenie wymaga jednak ścisłej współpracy z dostawcami paneli OLED i produkcji dedykowanych sterowników obrazu, dlatego start planowany jest wyłącznie w najwyższych liniach Pro oraz Ultra.

Ochrona wzroku i danych na większych ekranach

Rozwiązania chroniące prywatność nie ograniczają się do smartfonów. W laptopach i monitorach od lat stosuje się nakładane filtry, najczęściej w postaci cienkiej szybki z mikrożaluzjami. Taka struktura przepuszcza światło w linii prostej, a blokuje je pod większym kątem, dzięki czemu tekst czy wykresy są niewidoczne dla osób siedzących obok. Producenci, tacy jak 3M czy Kensington, oferują filtry w formie wsuwanych ramek lub naklejek wielokrotnego użytku. Niektóre biznesowe laptopy HP i Lenovo idą krok dalej, implementując funkcję Sure View lub Privacy Guard bezpośrednio w matrycy – użytkownik włącza ją skrótem klawiaturowym, a kontroler podświetlenia LCD natychmiast przyciemnia piksele boczne.

Dodatkowym atutem filtrów jest redukcja odblasków i niebieskiego światła, co poprawia ergonomię pracy. Prawidłowe dopasowanie akcesorium wymaga jednak wyboru modelu dedykowanego do konkretnej przekątnej i proporcji ekranu. Rynek rośnie – według IDC segment akcesoriów zabezpieczających dane wizualne ma notować blisko 10 proc. CAGR w perspektywie pięciu lat, głównie dzięki popularyzacji pracy zdalnej i biur typu open space.