Humanoidalny robot Valkyrie: pomoc ludziom w kosmosie od NASA

robot | fot. http://elements.envato.com/

NASA przechodzi od ery klasycznych łazików do epoki maszyn, które wyglądem i sposobem działania mogą przypominać człowieka. Najnowszym bohaterem tej zmiany jest Valkyrie – elektryczny, dwunożny robot, którego zadaniem będzie wspieranie ludzi w środowisku kosmicznym znacznie bardziej wymagającym niż wnętrze Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Inżynierowie dążą do tego, aby urządzenie samodzielnie przenosiło ładunki, używało narzędzi zaprojektowanych z myślą o astronaucie i radziło sobie z rutynowymi pracami konserwacyjnymi, które dziś pochłaniają cenny czas załogi.

Choć rozwój konstrukcji prowadzony jest w Johnson Space Center już od dekady, dopiero ostatnie lata zaowocowały na tyle dojrzałymi algorytmami percepcji i sterowania, by myśleć o wysłaniu humanoida w kierunku Księżyca. Dla amerykańskiej agencji to kluczowy krok: robot wykonujący ryzykowne lub mozolne czynności ogranicza narażenie ludzi na pył księżycowy, promieniowanie oraz skrajne wahania temperatury.

Od prototypu konkursowego do kosmicznego pioniera

Koncepcja Valkyrie narodziła się w odpowiedzi na wymagania DARPA Robotics Challenge w 2013 r. Zbudowany na szybko prototyp nosił wówczas oznaczenie R5 i miał pokazać, że platforma „ludzkich” gabarytów może prowadzić akcję ratunkową w środowisku przypominającym strefę katastrofy. Po zakończeniu konkursu NASA zdecydowała, że zdobyte doświadczenia warto wykorzystać w eksploracji przestrzeni kosmicznej. Inżynierowie przeprojektowali kinematykę nóg, powiększyli pojemność akumulatora oraz wyposażyli robota w zestaw czujników głębokości i kamer o wysokiej czułości, niezbędnych do orientacji w słabym oświetleniu habitatów księżycowych.

Dziś Valkyrie liczy 188 cm wzrostu i waży około 136 kg. Źródłem energii jest wymienny pakiet akumulatorów litowo-jonowych, który umożliwia blisko godzinę autonomicznej pracy lub, jeśli to konieczne, zasilanie przewodowe. Każda kończyna dysponuje wielostopniowymi przegubami napędzanymi serwomotorami o wysokiej mocy, a dłonie oferują 44 stopnie swobody – wystarczająco, by obsłużyć klucze dynamometryczne, multimetry czy moduły elektroniki pokładowej.

Dlaczego postać humanoidalna ma sens między gwiazdami

Kluczowym argumentem za budową robota o ludzkich proporcjach jest kompatybilność z istniejącą lub planowaną infrastrukturą. Drzwi śluzowe, uchwyty na panelach, półki magazynowe – wszystkie te elementy są skalibrowane na wysokość i zasięg ramion człowieka. Humanoid może więc wykorzystać narzędzia i powierzchnie robocze bez konieczności projektowania dublujących systemów pod kątem typowych form robotycznych, co ogranicza masę startową ładunków oraz liczbę części zamiennych.

Dodatkowym atutem jest intuicyjne sterowanie. W trybie teleoperacji operator na Ziemi lub w orbiterze może przesyłać robotowi polecenia ruchu, niemal „wchodząc w jego skórę” dzięki rzeczywistości wirtualnej i zwrotnemu odczuciu siły. Późniejsze aktualizacje oprogramowania skoncentrują się na większej autonomii, tak aby robot sam wykrywał anomalie, identyfikował uszkodzone przewody czy odczytywał wskazania manometrów, a w razie potrzeby prosił ludzi o potwierdzenie decyzji.

Zadania robotów w architekturze programu Artemis

Powrót człowieka na Srebrny Glob, planowany w ramach programu Artemis, wymaga rozbudowy bazy logistycznej: magazynów paliwa, systemów zasilania i modułów mieszkalnych. NASA zamierza wysłać poprzedzające misje cargo, w których znajdą się humanoidalne roboty. Valkyrie – lub jego nowsza odmiana – ma rozładowywać ładunek, montować anteny komunikacyjne, rozkładać panele fotowoltaiczne i przeprowadzać diagnostykę urządzeń, zanim pierwsi astronauci postawią stopę na powierzchni.

Po przybyciu załogi maszyny będą nadal przydatne: pomogą w pobieraniu próbek geologicznych z trudnych lokalizacji, przeniosą pojemniki z regolitową glebą do laboratoriów, a w okresach dłuższych przerw obecności człowieka utrzymają sprzęt przy życiu, przeprowadzając cykliczne testy i wymiany filtrów. W dłuższej perspektywie analogiczny scenariusz rozważany jest dla Marsa, gdzie łączność z Ziemią ma kilkunastominutowe opóźnienie, więc wysoki poziom samodzielności robota stanie się wymogiem technicznym.

Lekcje z Robonauta i kolejne kroki inżynierów

Zanim powstała Valkyrie, NASA testowała Robonauta 2, który w 2011 r. trafił na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Tam, pozbawiony nóg, służył głównie do sprawdzania interakcji człowiek-maszyna oraz do obsługi paneli kontrolnych. Wprowadzenie kolejnych segmentów kończyn udowodniło, że humanoid może bezpiecznie współpracować z ludźmi w ciasnych przestrzeniach i korzystać z ręcznych narzędzi bez potrzeby instalacji dodatkowych interfejsów.

Najnowsze prace skupiają się na ulepszeniu percepcji dotykowej i algorytmach balansowania. Księżycowy grunt jest sypki i nierówny, dlatego inżynierowie testują inteligentne stopy z czujnikami nacisku, które dostosują sztywność przegubów do charakterystyki podłoża. Równolegle rozwijane są moduły sztucznej inteligencji do wykrywania usterek mechanicznych oraz planowania ścieżek ruchu w otwartej przestrzeni, gdzie brak atmosfery eliminuje klasyczne techniki chłodzenia napędów.

Jeżeli testy kwalifikacyjne potwierdzą założenia, pierwsze operacje serwisowe z udziałem humanoidów mogą odbyć się jeszcze w tej dekadzie. Udany debiut Valkyrie na Księżycu otworzy drogę do budowy całych zespołów robotycznych, łączących mobilność „dwunożnych” jednostek z siłą autonomicznych wózków transportowych i precyzją wysięgników robotycznych. To wizja, w której człowiek pozostaje centrum dowodzenia, a zrobotyzowani współpracownicy rozszerzają jego możliwości tam, gdzie ryzyko i koszty misji są największe.