Windows 12: rewolucja, która może podzielić użytkowników

Następna odsłona systemu Microsoftu – według nieoficjalnych informacji opracowywana pod kryptonimem „Hudson Valley Next” – ma zadebiutować w 2026 r. i skupić się na głębokiej integracji ze sztuczną inteligencją. Choć brzmi to futurystycznie, nowe podejście niesie ze sobą poważne konsekwencje: od wyśrubowanych wymagań sprzętowych po zmianę sposobu, w jaki korzystamy z komputera.

AI w centrum uwagi, czyli dokąd zmierza Microsoft

W świetle doniesień analityków oraz wypowiedzi przedstawicieli Microsoftu na konferencjach Build i Ignite, sztuczna inteligencja ma stać się podstawowym filarem Windows 12. Funkcje takie jak Copilot, Recall czy automatyczna klasyfikacja treści będą wykorzystywać dedykowane jednostki NPU (Neural Processing Unit) w procesorach. Dzięki temu zadania typu generowanie tekstu, podsumowywanie dokumentów lub rozpoznawanie obrazów mają odbywać się lokalnie, bez ciągłego odwoływania się do chmury, co przyspieszy działanie i ograniczy koszty transferu danych.

Nowe wymagania sprzętowe: nie każdy komputer da radę

Największą barierą może okazać się właśnie obecność układu NPU. Według szacunków firm badawczych IDC i Canalys, do końca 2025 r. jedynie około 20% komputerów osobistych będzie wyposażonych w takie rozwiązanie. Microsoft rozważa, aby Windows 12 instalował się wyłącznie na platformach spełniających kryteria Copilot+, co oznacza także minimum 16 GB RAM, dysk SSD z prędkością zapisu powyżej 2 GB/s oraz moduł TPM 2.0. Sytuacja przypomina kontrowersje towarzyszące debiutowi Windows 11, kiedy starsze, wciąż sprawne komputery zostały oficjalnie odcięte od aktualizacji.

Przeprojektowany interfejs i filozofia Zero Trust

Z przecieków wynika, że Windows 12 otrzyma przezroczyste, „szklane” elementy inspirowane trendami z macOS. Pasek wyszukiwania ma zostać przeniesiony na górną krawędź ekranu, a przełączniki systemowe – w prawy górny róg. Całość ma być modułowa: użytkownik będzie mógł łatwo odinstalować aplikacje systemowe lub komponenty, które uzna za zbędne. Jednocześnie Microsoft planuje konsekwentnie wdrażać model Zero Trust, stawiając na kontrolę tożsamości i segmentację uprawnień nawet na poziomie domowego peceta. To krok naprzód w bezpieczeństwie, ale także kolejne potencjalne utrudnienie konfiguracji.

Alternatywy i realne scenariusze migracji

Dla posiadaczy starszego sprzętu lub osób niechętnych wymaganiom AI rozsądną drogą może być pozostanie przy Windows 11, który według harmonogramu wsparcia będzie otrzymywał aktualizacje zabezpieczeń do końca 2030 r. Inną opcją są dystrybucje Linuxa, takie jak Ubuntu LTS czy Linux Mint, oferujące przyjazne interfejsy i niskie wymagania sprzętowe. Warto też obserwować rynek procesorów: Intel (platforma Lunar Lake) i AMD (architektura Strix Point) zapowiedziały chipy z wydajnymi NPU, co prawdopodobnie obniży próg wejścia w ekosystem Windows 12.

Co dalej?

Microsoft od lat przesuwa granicę między lokalnym systemem operacyjnym a usługami chmurowymi. Windows 12 wydaje się kolejnym krokiem w tym kierunku, ale niesie ryzyko, że spora część użytkowników pozostanie w tyle z powodu barier sprzętowych lub obaw o prywatność. Ostatecznie decyzja, czy przejść na nową wersję, będzie zależeć nie tylko od funkcji AI, lecz także od ekonomii całego przedsięwzięcia: konieczności zakupu nowszego komputera i gotowości do zaakceptowania nowego modelu bezpieczeństwa.