Najnowsza aktualizacja Googlebook OS przynosi odczuwalny skok wydajności: testy wewnętrzne wykazały, że podczas intensywnej pracy system potrafi teraz zredukować zajętość pamięci operacyjnej nawet o 6 GB, co bezpośrednio przekłada się na płynniejsze działanie aplikacji i większą stabilność całej platformy.
Platforma dojrzewa szybciej, niż wielu prognozowało
Tempo, w jakim producent wprowadza usprawnienia, zaczyna zmieniać percepcję Googlebooka w środowisku profesjonalistów. Modele od Asusa, Acera czy Lenovo — do tej pory krytykowane za nieefektywne gospodarowanie zasobami — po listopadowym uaktualnieniu radzą sobie sprawniej zarówno w zadań biurowych, jak i podczas wielowątkowej obróbki multimediów. Istotne jest to, że poprawa dotyczy całej gamy konfiguracji, a nie tylko topowych wariantów z 32 GB RAM.
Trudny start: wysokie zużycie RAM i braki funkcjonalne
Debiut systemu rok temu pozostawił mieszane uczucia. Braki w obsłudze wielomonitorowej, problemy z latencją dźwięku Bluetooth czy niedopracowane narzędzia terminalowe frustrowały przede wszystkim zaawansowanych użytkowników. Najbardziej uciążliwy okazał się jednak nadmierny apetyt na pamięć — podczas montażu wideo 4K, skomplikowanej edycji RAW-ów czy korzystania z lokalnych modeli sztucznej inteligencji menedżer zadań potrafił pokazać niepokojące 95% wykorzystania RAM-u, co prowadziło do przycięć interfejsu i spowolnień zapisu na dysk.
Co kryje się za oszczędnością 6 GB?
Klucz do sukcesu leży w przepisanych sterownikach NPU odpowiedzialnych za rozdzielanie obciążeń pomiędzy jednostki obliczeniowe oraz w nowym mechanizmie agresywnej kompresji stron pamięci. Skorygowano algorytm wstępnego ładowania bibliotek, a planista procesów został dostrojony pod kątem zadań AI, co ogranicza niepotrzebne kopiowanie danych wewnątrz magistrali. Dzięki temu kod edytora wideo lub pakietu graficznego rezerwuje tylko rzeczywiście wykorzystywane bufory, zwalniając pozostałą przestrzeń dla systemu i innych aplikacji.
Poprawki audio, grafiki i bezpieczeństwa
Oprócz optymalizacji pamięci aktualizacja zamyka kilkanaście luk bezpieczeństwa, dodaje obsługę kodeka LC3 w Bluetooth LE Audio i usuwa opóźnienia podczas połączeń głosowych na zintegrowanych głośnikach. Rozszerzono także profil DisplayPort Alt Mode, co ułatwia konfigurację stanowisk z trzema monitorami w rozdzielczości 1440p oraz przywraca pełną kompatybilność z trybem tekstowym terminala na ekranach o wysokim DPI.
Nowe rozdanie, ale jeszcze nie pełna rehabilitacja
Choć listopadowa paczka zmian znacząco podnosi komfort pracy, nie oznacza to, że wszystkie niedociągnięcia zniknęły. Wciąż brakuje natywnego wsparcia dla niektórych kontrolerów Thunderbolt oraz bardziej zaawansowanych opcji zarządzania energią w profilu „wydajność”. Niemniej wyraźna redukcja użycia RAM i solidna porcja poprawek funkcjonalnych sprawiają, że Googlebook OS z rozwiązania obarczonego balastem błędów przeobraża się w system, nad którym warto ponownie się pochylić, szczególnie jeśli laptop ma służyć do zadań kreatywnych i pracy z AI.