Zaledwie trwające kilkadziesiąt sekund wideo promocyjne wystarczyło, aby wywołać lawinę spekulacji na temat kolejnej generacji flagowców Samsunga. W materiale pokazano tryb „Zero-peeking privacy”, który po aktywacji sprawia, że treści wyświetlane na smartfonie są czytelne wyłącznie dla właściciela urządzenia; osoby siedzące obok widzą jedynie przygaszony, jednolity ekran. Rozwiązanie, określane roboczo jako Privacy Display, zapowiedziano na 25 lutego 2026 r. i — według branżowych obserwatorów — zadebiutuje w modelu Galaxy S26 Ultra.

Nowy zwiastun i jego przekaz

Spot opublikowany na amerykańskim kanale producenta rozgrywa się w zatłoczonym wagonie metra. Bohaterka korzysta ze smartfona, a dwoje pasażerów nieudolnie próbuje zerkać na jej ekran. Po jednym dotknięciu ikony trybu prywatności panel przygasa i zmienia charakterystykę emisji światła. Pod koniec filmu pojawia się hasło „Can your phone do that?” oraz wspomniana data premiery. Chociaż nazwa samego urządzenia nie pada ani razu, subtelnie zarysowany zarys bryły i układ aparatów odpowiadają wczesnym renderom linii S26 opublikowanym wcześniej przez serwisy analityczne.

Mechanizm ochrony: od filtrów do mikrowylotów OLED

Eksperci sugerują, że Samsung może łączyć dwie techniki: programowe zawężanie kątów widzenia matrycy Dynamic AMOLED oraz warstwę mikrolouverów zintegrowaną bezpośrednio w szkle ochronnym. Podobne fizyczne filtry — znane z laptopów biurowych i bankomatów — wykorzystują mikroskopijne, równoległe żaluzje blokujące światło pod większym kątem. Nowością ma być jednak możliwość płynnego włączania i wyłączania efektu, co wymaga zsynchronizowania sterowania polaryzacją z układem zasilającym piksele. Według materiałów patentowych z końca 2023 r. producent testował moduł TDDI (Touch and Display Driver Integration) z dodatkowym elektrodami do lokalnej zmiany kierunku polaryzacji, co mogłoby tłumaczyć natychmiastowe działanie demonstracyjne w spocie.

Potrzeba prywatności w erze pracy mobilnej

Raporty firm doradczych, takich jak Deloitte i IDC, wskazują, że blisko 60% użytkowników smartfonów pracuje z dokumentami poufnymi poza biurem przynajmniej raz w tygodniu. Rosnące znaczenie mobilnych portfeli, bankowości i korespondencji korporacyjnej sprawia, że zabezpieczenie przed „shoulder surfing” staje się krytyczne. Do tej pory konsumenci sięgali po naklejane folie prywatności, które jednak pogarszały jasność ekranu i kontrast. Wbudowane rozwiązanie pozwala uniknąć tych kompromisów i, co kluczowe, można je dezaktywować podczas oglądania multimediów lub grania.

Co jeszcze wniesie linia Galaxy S26?

Oprócz Privacy Display branża oczekuje premiery nowego układu Exynos opartego na litografii 3 nm, aparatu peryskopowego z optyczną zmianą ogniskowej 4-10× oraz baterii wykorzystującej anodę krzemowo-węglową, co ma zwiększyć gęstość energii o około 13%. Plotki mówią także o bardziej agresywnym systemie chłodzenia komorą parową, przygotowanym pod gry wykorzystujące ray tracing sprzętowy. Wszystkie te elementy mają wspólnie budować narrację „kompleksowego flagowca”, ale to właśnie funkcja ekranu prywatnego przyciąga najwięcej uwagi, bo dotyczy codziennego bezpieczeństwa danych.

Otwarte pytania i dalsze kroki

Samsung nie ujawnił jeszcze ani parametrów świetlnych panelu, ani wpływu trybu prywatności na zużycie energii. Niewiadomą pozostaje też, czy ta sama technologia trafi do pozostałych modeli z serii S26 oraz do składanych Foldów. Kolejne szczegóły mogą się pojawić podczas styczniowych targów CES, gdzie firma zazwyczaj prezentuje prototypowe wyświetlacze. Do czasu lutowej premiery pozostaje więc monitorowanie certyfikacji FCC, wpisów w bazie Bluetooth SIG i kolejnych patentów, które mogą zdradzić skalę implementacji nowej warstwy ochronnej.